|
www.dapoznan.fora.pl Duszpasterstwo Akademickie Salezjanie Poznań
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
tmg
Dołączył: 19 Cze 2009
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/2
|
Wysłany: Wto 12:53, 13 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Do zawarcia "malzenstwa sakramentalnego" pewnie wystarczy. Tylko, ze ta niewierzaca osoba nie uzyska lask, ktore daje ten sakrament skoro nie wierzy.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
jaboja
Dołączył: 22 Kwi 2009
Posty: 374
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 2/2 Skąd: Kłodawa ko Gorzowa Wlkp.
|
Wysłany: Wto 14:52, 13 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Tzn.?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
tmg
Dołączył: 19 Cze 2009
Posty: 53
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/2
|
Wysłany: Śro 13:26, 14 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Wystarczy sprawdzic warunki udzielania sakramentu malzenstwa.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
macphisto
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Śro 5:06, 21 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Troszkę się pogubiłem w tej walce na forum. Ale gdzieś po drodzę zauważyłem pytanie o przepis na udane małżeństwo. I chciałem troszkę napisać o tym.
Osobiście jestem w małżeństwie od ponad 2 lat. Jestem również ojcem 15 miesięcznego rozrabiaki Więc jak sami widzicie dużego doświadczenia nie mam w temacie małżeństwa.
Generalnie na wstępnie chcę powiedzieć, że małżeństwo jest trudną sprawą i nawet można by rzec, że dla człowieka niemożliwą. A dlatego niemożliwą, że w dobie powszechnego egocentryzmu, promowania zachowań rozwiązłości i gloryfikowania czysto utylitarnych systemów wartości, coś takiego jak oddanie całego siebie drugiej osobie, służba drugiemu to zupełnie obce i jakby dziwacznie brzmiące pojęcia.
Zapewne wielu z Was, nie zgodzi się z tym co napisałem, ale ja jednak będę upierał się przy swoim Dlatego warto się bardzo poważnie zastanowić i to nie raz, zanim się powie sakramentalne TAK.
Ok... ale dość tego czarnowidztwa. Wracając do pytania o przepis na szczęśliwe małżeństwo, to myślę, że najważniejsza jest miłość. Nie chodzi mi tutaj o hasło "miłość", ale o to wszystko co ono w sobie zawiera, a zawiera wiele bardzo istotnych kwestii, ot choćby szacunek, szczerość, wierność, oddanie, zaangażowanie, pełne poświęcenie drugiemu. Bo same słowa "kocham Cię" tak naprawde to pusty slogan, na dodatek oklepany. Najważniejsze jest to czy nasze zachowania, czyny które idą za tymi słowami odzwierciedlają prawdziwą miłość.
Kończąc moją wypowiedź, chciałbym jeszcze dodać, iż małżeństwo to piękny i odpowiedzialny sakrament dlatego powinniśmy się do niego solidnie przygotować szczególnie w wymiarze duchowym.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
gosik
Gość
|
Wysłany: Czw 23:18, 22 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Kiedyś dostałam taką kartkę: siedzące małe dzieci i napis " kochać, to patrzeć w tym samym kierunku". Dla mnie, to jest podsumowanie mojego prawie 13 letniego małżeństwa. Dodam - szczęśliwego . Jeżeli coś jest dla Was ważne, to ważne też musi być dla Waszej drugiej połówki. Za czasów licealnych związaliśmy się z oazą, tam się poznaliśmy, ona nas ukształtowała. Jest takie przysłowie: czym skorupka za młodu nasiąknie ...... i nasiąknęliśmy. Jak w życiu, mamy różne chwile ale wiem, że Pan Bóg nad nami czuwa i cały czas nam błogosławi. Jest z nami choć mamy dla Niego mniej czasu. Teraz nasze życie to taki pociąg ekspres: dzieciaki, dom, praca. I wspólna niedzielna Msza św. Bo kochać to patrzeć w tym samym kierunku.............
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rybka
Dołączył: 22 Mar 2008
Posty: 274
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznan
|
Wysłany: Pon 13:26, 26 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
"Kocha się nie za zalety, ale pomimo wad" - macie jakies przykłady na potwierdzenie tej teorii?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ewysz
Dołączył: 25 Sty 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto 23:47, 27 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
Zalezy jaka jest definicja wady. To co dla jednych jest wadą, dla drugich moze byc zaleta - wszystko zalezy od osobowsci czlowieka, przyzwyczajen, wychowania..
I od tego jak daleko jestes w stanie się poswiecic dla drugiej osoby. Jesli kochasz i czujesz się kochana, masz na to duzo siły I w sytuacjach roznicy zdan np.. potrafisz ugryzc sie w jezyk albo wrecz przeciwnie wyrzucasz to z siebie ze swiadomoscia np, ze jest w sumie tak malo istotne, ze moge przymknac na to oko.
Wyczucie jest tu wazna kwestia.. Bo partner to nie jest jedynie dziecko do rozpieszczania i przymykania na WSZYSTKO oczu.. Wlasciwie to teog wyczucia powinno się uczyc najwięcej.
Ja np bylam raz w takim beznadziejnym zwiazku, ze chlopak wymyslil sobie jaka mam byc. To bylo straszne, bo on nie chcial byc de facto ze mna, tylko z jakas wyimaginowana istota, ktora mial w glowie. Raz zadzwonilam do niego w przerazeniu, ze zgubilam legitymacje studencka (z com karta i miliardem spraw) to dostałam wielka reprymende, jak ja sie zachowuje itp.. Wiecie jaki ewysz moze byc w przerazeniu ;P No wlasnie, ale on nie chcial ewysza, tylko jakąś nudną-arcypowazną Ą Ę Pannę. I np ten gosc mial dla mnie takie wady, których nigdy przenigdy nie moglabym zaakceptowac ani pokochac.
Oczywiście moglabym tu pisac za jakie wady kocham Darka i tak dalej, ale to w sumie trochę zbyt osobiste, by tak na forum się z tym obnosić ;P
NA pewno wspolne pasje sa super:) I umiejętność słuchania. I w ogóle.
Trochę chaotyczny ten post wybaczcie!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rybka
Dołączył: 22 Mar 2008
Posty: 274
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznan
|
Wysłany: Śro 21:49, 28 Paź 2009 Temat postu: |
|
|
A co powiecie o wadach fatalnych? Np. pijaństwo, molestowanie, znęcanie się, notoryczne oszukiwanie, notoryczne zdradzanie?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ewysz
Dołączył: 25 Sty 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob 22:54, 07 Lis 2009 Temat postu: |
|
|
No z tym to generalnie masakra..
Osobiście wydaje mi się, że trzeba działać, że nie można się skazywać na coś takiego.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
macphisto
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią 21:52, 30 Kwi 2010 Temat postu: |
|
|
A ja w sumie powiem tylko tyle, że małżeństwo jest najgorszą rzeczą jaka mi się przytrafiła I nie życzę nikomu takiej sytuacji życiowej w której ja tkwię...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rybka
Dołączył: 22 Mar 2008
Posty: 274
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznan
|
Wysłany: Sob 11:56, 01 Maj 2010 Temat postu: |
|
|
Macphisto, życie jest takie, że czasami chce się zmienić je o 180 stopni, bo jest tak ciężko, że nie można już wytrzymać. Wtedy warto zwrócić się do Boga jako do jedynej nadziei, który nad wszystkim panuje i nie pozwoli cierpieć człowiekowi bardziej niż on może.
Mogę Cię zapewnić, że ludzie którzy nie są w małżeństwie również mają b.duże problemy z którymi sobie nie potrafią poradzić. Często one (my) myślą, że lepiej byłoby, gdyby były np. w związku małżeńskim. Widać ciągłe dążenie do zmiany. Zatem i tu, i tu człowiek spotyka się z odrzuceniem, samotnością, niezrozumieniem. I jednocześnie pragnie miłości, czułości, akceptacji.
Trudno mi pomóc Tobie, bo nie znam dokładnie problemu, dlaczego w tym poście wyraziłeś swój tak duży niepokój o małżeństwo. Z tego co wiem, to trzeba smutek wypić do ostatniej kropli, przyjąć wszystkie cierpienia jakie na nas zsyła Pan Bóg. On jednocześnie pomaga nam nieść ten krzyż, który jest tak ciężki dla nas ale prowadzi wąską ścieżką do Nieba.
Pamiętaj, że zawsze masz prawo rozłożyć ręce, rozpłakać się i powiedzieć Bogu, że Ty już nie dajesz rady, że jesteś z tym problemem sam i nie masz zielonego pojęcia, jak go rozwiązać. Wraz ze wzrostem wiary Pan Bóg będzie obdarzać Cię łaskami i jeśli to Jego wola, to rozwiąże tą trudną sytuację. Ja obiecuję modlitwę w Twojej intencji.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ewysz
Dołączył: 25 Sty 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto 19:45, 22 Lut 2011 Temat postu: |
|
|
Ożywiam dyskusję tematem, który ostatnio jakoś mnie zajmuje.
Chodzi mi konkretnie o seks w małżeństwie. Czytając różne fora, książki, artykuły, wreszcie będąc na spotkaniu naszym DAowskim walentynkowym czuję się coraz bardziej zniechęcana i frustrowana. Wiedząc o tych wszystkich 'małżeńskich sprawach' jakoś nie potrafię sobie wyobrazić radości jaką małżonkowie mają czerpać z seksu, kontrolując cały czas kiedy można, gdzie ma się znaleźć sperma..... Jak tu się rozluźnić, jak w ogóle ma dojść do zbliżenia w takiej atmosferze? Na spotkaniu z ust chłopaka (przperaszam nie pamiętam imienia:( ) padło, że seks jest dodatkiem i tak naprawdę nie ma nic wspólnego z miłością.. Nie chciałam robić afery, ale nie zgadzam się z tym i zgadzać absolutnie nie chcę!!! Jesli seks nie wiąże się z miłościa to z czym się niby wiąże????? Z czym powinien się wiązać.. A może seks to tylko przykry obowiązek małżeński, w którym żona odlicza dni do stosunku, który 'jakoś przeboleje', choć wcale nie ma na niego ochoty, no, ale jest dzień niepłodny, więc trzeba, bo mąż czeka....
Finalnie.. zadajmy wreszcie te pytania - czy w ogóle w małżeństwie katolickim jest najmniejsze miejsce na miłość spontaniczną?
i drugie pytanie
czy seks w ogóle ma jakiś sens będąc totalnie obdartnym z tej spontaniczności?
Czy małżonkowie mają prawo pożądać siebie nawzajem?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Czarek
Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 191
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Czerniejewo/Gniezno/Poznań-AR
|
Wysłany: Wto 23:53, 22 Lut 2011 Temat postu: |
|
|
Nie byłem na walentynkowym spotkaniu, ale jeśli masz po nim takie wątpliwości, to jestem przerażony tym jakie treści musiały tam być głoszone!
Twoje pytania są dla mnie retoryczne, a odpowiedzi oczywiste.
Nauka Kościoła w tym względzie wydawała mi się jasna - seks jest nieodłączną częścią małżeństwa!! (pomijam jakieś wyjątkowe sytuacje) Ale może ja też mam jakieś mylne pojęcie:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ewysz
Dołączył: 25 Sty 2009
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/2 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Śro 10:29, 23 Lut 2011 Temat postu: |
|
|
Wydaje mi się, że wszystko co mówili opierało się na tym co głosi KK. (moze oprocz tego jednego zdania, ze w sumie to seks to dodatek do milosci i niewiele ma z nia wspolnego) I w tym właśnie problem. Ale ogólny wydźwięk był taki, że czystość przedmałżeńska to pikuś w porównaniu z hardkorem trudności życia w małżeństwie. Dochodzę powoli do takich wniosków, że pod tym względem naprawdę łatwiej powiedzieć sobie 'tak, rezygnuję z tego' i trzymać się jednej wersji życia w celibacie niż cały czas czekać na coś, co i tak nigdy nie sprosta tym oczekiwaniom i nie będzie dawało radości.. Wydaje mi się, że życie nie może polegać na ciągłej kontroli. A pytanie a propos pożądania w małżeństwie padło, bo przeczytałam na forum Jezuitów coś właśnie w ten deseń. (musze poszukać gdzie to było dokladnie)
I właśnie jak już się tak uzewnętrzniam to nie podoba mi się to zaglądanie pod kołdrę. Ja rozumiem, że nie można robić sobie seksszopu z małżeństwa z codziennie nową zabaweczką czy innymi 'wątpliwymi dopalaczami', ale jakieś poszanowanie prywatności i uwzględnianie temperamentów być powinno.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|